Szanowni Państwo,
w związku z pojawieniem się w mediach społecznościowych materiału, w którym zarzuca się mi rzekome zaniedbanie wobec psa, którego jestem właścicielką, pragnę przedstawić stanowisko w tej sprawie.
Do urzędu gminy, w godzinach przyjmowania wcześniej umówionych mieszkańców, weszły osoby określające się jako „grupa interwencyjna”. Jak same przyznały, działały one na podstawie donosu. Choć przyznam, że bardziej wyglądało to jak wykonanie zlecenia. Ich zachowanie miało charakter prowokacyjny, a całe zajście zostało potajemnie nagrane i niemal natychmiast opublikowane w sieci – z odpowiednio przygotowaną narracją i oprawą, co wskazuje na wcześniej zaplanowaną akcję. Wyprodukowany materiał filmowy ukazuje rzekome niedbalstwo wobec mojego psa, który zdaniem tych państwa przetrzymywany jest w skandalicznych warunkach. Żeby jeszcze bardziej zohydzić moją osobę, w sieci zaczęto ukazywać informację z 2024 r., kiedy to zachęcałam do adopcji zwierząt z naszego przytuliska.
Podkreślam, że posiadam psa od szczeniaka, a obecnie – w wieku 9 lat – jest on w dobrej kondycji, zadbany, regularnie szczepiony i pod kontrolą weterynaryjną. Na mojej posesji zwierzę ma do dyspozycji kojec o powierzchni 39 m², czyli trzykrotnie większy niż wymagają tego przepisy, wyposażony w budę oraz system odprowadzania wody, zapewniający suche warunki. Pies ma stały dostęp do wody pitnej poprzez specjalnie umocowane naczynie, które zapobiega jej zabrudzeniu lub wylaniu. Ponadto korzysta z dużej przestrzeni poza kojcem, w tym nocą, kiedy może swobodnie poruszać się na terenie obejmującym około 10 tys. m². czyli 800 razy więcej niż mówią przepisy.
Zarzuty dotyczące „skandalicznych warunków” są nieprawdziwe i godzą w moje dobre imię. Wielokrotnie w przeszłości osoby odwiedzające moją posesję – w tym weterynarze – nie zgłaszały żadnych uwag co do sposobu utrzymywania psa. Mam również daleko idące wątpliwości co do autentyczności opublikowanego nagrania, czy nie nastąpiła ingerencja sztucznej inteligencji... Oskarżanie mnie o zaniedbanie zwierzęcia jest sprawnie przeprowadzoną akcją mającą na celu zohydzenie mnie w oczach mieszkańców. Takie akcje miały już miejsce w przeszłości - w pierwszej kadencji, w drugiej, a teraz nadszedł czas na trzecią. Prowokacje tradycyjnie powstają w wyniku manipulacji oraz sfingowanych donosów i oczywiście wielu anonimów. W mojej ocenie obecna sytuacja wpisuje się w szerszą kampanię ataków i prób zdyskredytowania mojej osoby oraz radnych gminy, które nasiliły się po podjęciu uchwały intencyjnej dotyczącej możliwych lokalizacji odnawialnych źródeł energii. To działanie pewnej grupy ludzi i ich interesów, z których gmina nie ma żadnych korzyści. Tym razem jednak zaczyna robić się niebezpiecznie. W dniu wczorajszym, dziwnym zbiegiem okoliczności z niewyjaśnionych przyczyn w służbowym aucie, z którego korzystam, nagle wyciekły płyny hydrauliczne. Pojazd po nagłej niestabilności ruchu na drodze został unieruchomiony. W obydwu sprawach jestem już w kontakcie z odpowiednimi instytucjami.
Proszę mieszkańców o rozwagę i krytyczne podejście do treści publikowanych w internecie. Nieuzasadnione i zmanipulowane donosy, oparte na pomówieniach, nie służą ani zwierzętom, ani nam.
Z wyrazami szacunku
Izabela Bojko, Wójt Gminy Nowa Sól


















